XIV spotkanie czwartkowe PODWIECZOREK POD ZEGAREM
Prowadzący program – Jagoda Pazdioara, rozpoczęła spotkanie od odczytania w języku polskim hymnu państwowego RUMUNI - Deşteaptă-te, române (Przebudźcie się, Rumuni)
Przebudź się, Rumunio,
otrząśnij się ze śmiertelnego snu,
w który wpędzili cię
okrutni tyrani.
Teraz lub nigdy
weź los w swe ręce,
zdobądź uznanie u wszystkich,
nawet u swych wrogów.
Teraz lub nigdy
daj światu czytelny znak,
że w twoich żyłach pulsuje
dawnych Rumunów krew,
a w naszych sercach
z dumą nosimy imię
sławnego w bojach
dzielnego Trajana.
Spójrz na duchy możnych władców:
Michała, Stefana, Korwina,
z rumuńskiego narodu
twe wielkie potomstwo,
z bronią w dłoniach
i o sercach żarliwych
wolność lub śmierć? -
oto ich zawołanie.
oraz nawiązała do wielokulturowości Śląska, w szczególności o osadnikach pochodzenia rumuńskiego.
W pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej, zasiedlanie Dolnego Śląska przez przybyszów
z Francji, Jugosławii, Rumunii, Grecji, a także Łemków, Ukraińców i Romów. Świadkowie tamtych dni opowiadają o swoich losach, o motywach przyjazdu na Śląsk, nadziejach i realiach życia w nowym środowisku. Dolny Śląsk niemal do końca wojny zamieszkiwany był głównie przez ludność niemiecką i nieznaczną liczbę obywateli polskiego pochodzenia, ale wynarodowionych, nieczujących więzi z krajem przodków. Kapitulacja III Rzeszy i porozumienia pokojowe wielkich mocarstw diametralnie zmieniły losy tej ziemi i jej mieszkańców. Niemców masowo przesiedlano za Odrę, a na rozległe, wyludnione połacie stopniowo przybywali Polacy z centralnej części kraju oraz z kresów wschodnich. Na ziemiach odzyskanych ciągle jednak brakowało rąk do pracy, dlatego komunistyczna propaganda zachęcała m.in. europejską Polonię do powrotu do macierzy. W ramach akcji "Wisła" na ziemie zachodnie i północne przesiedlono większość Łemków i Ukraińców z południowo-wschodniej Polski.
Skierowano tu także kilka tysięcy polskich Romów, którym komunistyczna władza odebrała konie i wozy, zmuszając w ten sposób do osiedlenia się. Tak powstawał na Dolnym Śląsku swoisty tygiel narodów:
na stosunkowo małej przestrzeni znaleźli się przedstawiciele różnych nacji, religii i kultur.
Ewa Pazdioara - przygotowała krótki wykład „Rumunia - Ludzie i kultura, etykieta i zwyczaje” prezentując różne przedmioty gospodarstwa domowego, stroje ludowe itp. Mąż pani Ewy - Ignac Pazdioara przyrządził wyśmienite potrawy rumuńskie: mamałygę i pastę z bakłażanów. Specjalnie na podwieczorek pod zegarem przywieźli z rodzinnych stron Ignaca Pazdioary bryndzę. Dodatkowo w przygotowaniu specjałów wsparła Państwa Pazdioarów Elżbieta Wąż i przygotowała równie wyśmienite mici.
Rumuni bardzo lubią jeść i biesiadować. Stoły uginają się pod jedzeniem, a posiłki ciągną długo
i kończą obowiązkowym deserem. Serdecznie przyjmowani są goście, nawet tacy, których gospodarze domu widzą pierwszy raz. Podejmują poczęstunkiem każdego, kto wpadnie choćby na chwilę.
Usytuowanie Rumunii na mapie świata sprawia, że jest ona łącznikiem kulturalnym, gospodarczym
i politycznym pomiędzy Wschodem i Zachodem. To usytuowanie wpłynęło również na charakter rumuńskiej kuchni - łącząc w sobie cechy kuchni orientalnych (głównie tureckiej) i zachodnich (śródziemnomorskich: Włoch i Francji), przypomina ona inne kuchnie państw bałkańskich.
W kuchni rumuńskiej dominują potrawy mięsne, z wołowiny, wieprzowiny, baraniny, drobiu i ryb - przeważnie z rusztu, ale zawsze z dużą ilością warzyw. Ich uprawie sprzyja kontynentalny, umiarkowany klimat na północy i w centrum, śródziemnomorski na południu i morski na zachodzie. Ulubione warzywa to: pomidory, różne gatunki papryki, ogórki, kabaczki i bakłażany, kapusta i sałata. Przyrządzane są na różne sposoby marchew, fasolka szparagowa, groszek. Dynię i buraki spotkamy nawet w słodkich wypiekach. Warzywem, bez którego nie ma prawdziwej rumuńskiej kuchni jest kukurydza - uprawiana w tam od wieków. Jest jadana w całości, po ugotowaniu lub w postaci prażonych ziaren. Z kukurydzy otrzymuje się kaszę, będąca podstawą najważniejszej, a wręcz narodowej potrawy - mamałygi. W wielu potrawach napotkamy sery: twaróg, solan i ulubioną przez Rumunów bryndzę.
Uczestnicy mieli również okazję obejrzeć ciekawą i różnorodną prezentację multimedialną z podróży motocyklem po Rumunii, a także specjalnie przygotowaną na podwieczorek wystawę fotografii „Wspomnienia z wyprawy do Rumunii” - Joanny Tofel i Piotra Zatylnego.
Muzyczną ucztę dla uczestników przygotował Dariusz Kownacki, Absolwent Akademii Muzycznej i. K. Lipińskiego we Wrocławiu w klasie akordeonu prof. Jerzego Kołodzieja. Pasjonat swojego instrumentu, w repertuarze posiada unikatowe pozycje muzyki klasycznej współczesnej i etnicznej. Od wielu lat zajmuje się muzyką bałkańską, propagując twórczość między innymi legendarnego akordeonisty Borysa Karlova. W kręgu jego zainteresowań ważne miejsce zajmuje muzyka klezmerska i żydowska oraz twórczość Astora Piazzolli. Podczas występu uczestnicy usłyszeli tradycyjną muzykę narodów Europy południowo-wschodniej. Między innymi: Gankono Horo, Dajcovo Horo, Sebidonka, Ajde Jano, Jovano Jovanke, Sherele, Naght in Gan Eden, Heisel Bulgar.
Reżyser Ząbkowickiego Teatru Prawdziwego Włodzimierz Butrym wraz ze swoją rodziną zachęcał uczestników spotkania do odwiedzenia podczas zbliżającego się pierwszego weekendu majowego (od 1 do 3 maja), Największego Domu Strachów na Dolnym Śląsku (Izbie Pamiątek Regionalnych). Niezapomniane chwile grozy i Krzywa Wieża Nocą.
Dziękujemy wszystkim za przybycie i zapraszamy na kolejne spotkania czwartkowe pod zegarem.